czwartek, 15 kwietnia 2021

Zewnętrzna wartość

 Gruby strop choć słychać stukanie, drżenie rur i w ścianach pohukiwanie 

Za oschłym metalem, wybrakowanym z kolorów emocji słyszalny jest śmiech  

Chichot istot obcych, co żerują pod drzwiami co karmią się życia barwami. 

Co odziani są drogimi łachmanami za które płacąc chętnie cyrografami 

Bezwartościowymi dla nich wspomnieniami czy wyższymi uczuciami 

Ich twarze są blade wypłowiałe z kolorytu, jakby byli na skraju agonii i bytu. 

A oczy czarne, zaślepione przez pragnienia, które ciągną ich dłonie do moralnego portfela. 

By uchronić się przed tym co ryje pod drzwi, by zaprzeć się tego co stuka między rurami.

Zamknięty pomiędzy swoimi emocjami, pomiędzy  problemami, pomiędzy wspomnieniami 

Zamknięty w swojej własnej duszy niczym ptak w klatce walczę z chaosem 

I tak pękają tynki, kraty się wyginają, a ja wołam z nadzieją, że jeszcze wytrzymają! 

Walczę sam ze sobą, by krwi nie rozlać na kartkę, by nie ulec pokusie, by nie zmarnieć 

Wyobraźnią walczę z samotnością, egzystując w nierealnym świecie 

Chwilą, wypieram wspomnienia, grając w tym całym kabarecie 

Sztuką, wzbudzam emocje, ale tylko te pożądane, te specjalnie wyselekcjonowane 

Próbuje stłumić to wszystko całą swoją brutalną siłą lecz one tak łatwo nie przeminą... 

Znów walą do drzwi czołgając się pijani 
Znów biją po oknach zupełnie naćpani 
Znów brzęczą kraty, znów drżą ściany 
Znów jakieś dziecko zostanie bez taty. 


Mam już dojść tej nowoczesnej hałastry, co sumienie ma milczące, a czyny głośne. 

Nabijam broń prochem jak do armaty, nie będę czekał aż rozerwą mnie na szmaty 

Moje emocje i wspomnienia, główny budulec mojego schronienia 

Skażone fałszem i grą aktorską ściany, są częścią domu z papierowej skały. 

Wyjdę i zabiję ile zdołam nim pochłoną mą duszę, demony – te małe i te duże 

Twierdzą będzie mi słowo, a wspomnieniem, każdy próg, emocje zastąpią kulę ale... 

Dotarli już tu. 

Wygryźli się w duszę, rozrzucili krzesła. 

Nalali do kieliszków wódkę 

Rozsypali kreski bieli 

Rozłożyła uda 

i powiesić mnie zapomnieli 

Chociaż tak naprawdę odcięli 

Moją głowę od tułowia sznurem 

Zwanym ludzkim pragnieniem zostania życia królem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz